Polski rząd na dywaniku ONZ. Pytano m.in. o zakaz „leczenia” homoseksualności

5 września 2018

Dlaczego rząd Polski do tej pory nie podjął żadnych działań, aby zakazać szkodliwych praktyk, jakimi są terapie konwersyjne? – zapytała przedstawicieli polskiego rządu przewodnicząca Komitetu ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, Theresia Degener. Dopytywano też o dyskryminację lesbijek z niepełnosprawnościami i mowę nienawiści, która dotyka osoby LGBT z niepełnosprawnościami. Od pytań do oficjalnych rekomendacji dla polskiego rządu dzieli nas już bardzo niewiele. A tych Polska, jako członek ONZ, nie będzie mogła zignorować.

Dwa ostatnie dni Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami poświęcił analizie sposobu realizacji przez Polskę Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami. Na miejscu byli obecni przedstawiciele polskich organizacji społecznych, którzy zabiegali o to, aby na sesji pojawiły się pytania dotyczące „terapii” konwersyjnej i dyskryminacji osób LGBT z niepełnosprawnościami. Udało się! W czasie interaktywnego dialogu z polskim rządem padło kluczowe dla osób LGBT pytanie dotyczące zakazu tzw. terapii konwersyjnych „leczących” homoseksualność. Z pytaniem „Dlaczego rząd Polski do tej pory nie podjął żadnych działań, aby zakazać szkodliwych praktyk jakimi są terapie konwersyjne?” zmierzył się w imieniu polskiego rządu Jakub Kubacki z Ministerstwa Zdrowia – relacjonuje obecny na miejscu, Jakub Lendzion z Kampanii Przeciw Homofobii. Zdaniem Kubackiego główną przyczyną bierności polskiego rządu w sprawie „terapii” konwersyjnych jest zły przepływ informacji. Ministerstwo nie posiada danych pozwalających na oszacowanie skali zjawiska – jedyne źródło, którym dysponuje, to doniesienia medialne. Kubacki podkreślił również, że Ministerstwo Zdrowia działa zgodnie z regulacjami międzynarodowymi, w tym ICD (Interantional Clasification of Diseases), które jasno mówią, że homoseksualność nie jest chorobą. Zaprzeczył temu, że „terapie” konwersyjne są finansowane z budżetu państwa. Jednocześnie stwierdził, że Polska dysponuje odpowiednimi środkami prawnymi pozwalającymi przeciwdziałać „terapiom” konwersyjnym.

Homoseksualność leczona z NFZ

Ze słowami przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia nie zgadza się Mirosława Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii. – Nie jest prawdą, że w ramach NFZ nie ma „terapii” konwersyjnych. Terapia jest jednym ze świadczeń gwarantowanych, ale cele terapii ustala się bezpośrednio na spotkaniu z terapeutą. Z doświadczenia Kampanii Przeciw Homofobii wynika, że po tym, jak terapeuta dowiaduje się, że pacjent jest osobą LGBT, proponuje lub wymusza na osobie rozpoczęcie „leczenia” homoseksulaności – komentuje wypowiedź Kubackiego Makuchowska i dodaje: – Nie ma więc świadczenia zdrowotnego, które się nazywa „terapia konwersyjna”, ale to i tak się dzieje w gabinetach terapeutów finansowanych przez NFZ. Piotr Godzisz z Lambdy Warszawa zaleca polskiemu rządowi konkretne działania. – Rząd powinien wydać jasne wytyczne dla instytucji finansowanych budżetu państwa. Za pieniądze podatników nie można leczyć czegoś, co chorobą nie jest. Jednocześnie Makuchowska zaleca Ministerstwu Zdrowia, aby zaczęło gromadzić dane nt. „terapii” konwersyjnych, jeżeli takich nie ma. Jak zauważa Godzisz: – ONZ rozumie, wbrew temu, co twierdzi rząd, że praktyki mające na celu „leczenie” homoseksualizmu są poważnym problemem, którym należy się zająć. Że terapia konwersyjna może skończyć się czyjąś tragedią. Liczę na to, że Komitet przedstawi rządowi konkretne zalecenia, by wprowadzić zakaz terapii konwersyjnych. O tym, czy zakaz „terapii” konwersyjnych znajdzie się w oficjalnych rekomendacjach, dowiemy się w drugiej połowie września, kiedy Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami upubliczni oficjalne rekomendacje dla Polski.

ONZ bierze pod lupę problem dyskryminacji lesbijek z niepełnosprawnościami

Zagrażające zdrowiu „terapie” konwersyjne to nie jedyny tęczowy temat, który zdecydowali się poruszyć członkowie Komitetu ONZ podczas spotkania z reprezentantami polskiego rządu. O to, w jaki sposób polski rząd chroni przed dyskryminacją kobiety z niepełnosprawnością należące do mniejszości, w tym kobiety nieheteroseksualne, dopytywał Stig Langvad. Natomiast Imed Eddiene Chaker chciał się dowiedzieć, na jakiego rodzaju ochronę i opiekę ze strony państwa mogą liczyć lesbijki z niepełnosprawnościami. Przedstawiciele polskiego rządu odpowiedzieli na te pytania zdawkowo. Jak zauważa obecna na miejscu Katarzyna Bierzanowska: – Polski rząd przedstawił Polskę jako kraj wzorcowo wdrażający postanowienia konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, włączając w to m.in. asystencję osobistą, edukację włączającą, wsparcie kobiet z niepełnosprawnościami, choć w rzeczywistości żadne z tych rozwiązań nie funkcjonuje w naszym kraju – zauważa Bierzanowska. Komitet zwrócił też uwagę na problem przestępstw z nienawiści i mowy nienawiści, które dotykają osoby LGBT z niepełnosprawnościami. Problem ten w raporcie przygotowanym dla ONZ naświetliły Fundacja Autonomia, Kampania Przeciw Homofobii, Stowarzyszenie Kultura Równości, Lambda Warszawa oraz Stowarzyszenie Strefa Wenus z Milo (link do raportu: goo.gl/dzNuDF).

Przemoc? Rząd uważa, że nie ma problemu

Poza wspomnianymi powyżej pytaniami dotyczącymi osób LGBT z niepełnosprawnościami, o których pojawienie się zabiegali wydelegowani do ONZ Jakub Lendzion z Kampanii Przeciw Homofobii i Katarzyna Bierzanowska reprezentująca inicjatywę Pełnoprawna, poruszono palący problem, jakim jest przemoc, która dotyka osoby z niepełnosprawnościami. Słuchając odpowiedzi reprezentacji polskiego rządu, można by odnieść wrażenie, że przeciwdziałanie przemocy ze względu na niepełnosprawność i płeć jest priorytetem dla Polski. Badania temu przeczą. Znamy wiele przypadków kobiet z niepełnosprawnościami, które nie otrzymały żadnego wsparcia. Nie miały jak zgłosić przemocy, ponieważ nie było dostępnych procedur, nie wiedziały gdzie się udać, bądź po prostu bały się, że nie zostaną potraktowane na poważnie – zauważa Agnieszka Król ze stowarzyszenia Strefa Wenus z Milo. Słuchałam wystąpienia i miałam łzy w oczach – ze smutku i ze złości. Takich kłamstw dawno nie słyszałam. Mam nadzieję jednak, że Komitet ONZ weźmie pod uwagę prawdę, jaką przedstawili aktywiści i aktywistki z Polski, a nie rządowe kłamstwa – mówi oburzona Katarzyna Żeglicka – kobieta z niepełnosprawnością i prezeska zarządu Strefy Wenus z Milo.

Co z protokołem fakultatywnym?

Jak zauważają aktywistki ze stowarzyszenia Strefa Wenus z Milo, szczególnie zawodzi brak woli ze strony rządu do podpisania protokołu fakultatywnego. Protokół ten pozwoliłoby na efektywniejszą implementację Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami poprzez wprowadzenie możliwości skarg indywidualnych. Dziwi również brak odniesienia do protestów RON, które pokazały brak woli realnego dialogu między osobami z niepełnosprawnościami a rządzącymi. Rząd odniósł się natomiast do reformy orzecznictwa mającej na celu długo postulowane przez środowisko osób z niepełnosprawnościami jej ujednolicenie. Niestety planowana reforma nie jest zgodna z Konwencją skoro planuje wprowadzić kategorię niesamodzielności, która tylko wzmacnia negatywne stereotypy dotyczące osób z niepełnosprawnościami zamiast podkreślać ich potencjał i oceniać wsparcie, którego osoby potrzebują – zauważają. Co istotne, w ramach dialogu pomiędzy Komitetem a polskim rządem, padło wiele pytań dotyczących deinstytucjonalizacji, mieszkalnictwa wspomaganego, zniesienia ubezwłasnowolnienia czy monitorowania wdrażania konwencji. To kwestie od lat podnoszone przez środowisko osób z niepełnosprawnościami. Szczególnie istotna jest również w kontekście wypowiedzi rządu kwestia monitorowania polityk, ponieważ pozwoli ona na bliższe rzeczywistości przyjrzenie się temu, czy osoby z niepełnosprawnościami w Polsce mają godne wsparcie i mają możliwość prowadzić niezależne życie. Protesty RON pokazały, że w kwestii godnego życia i implementacji w Polsce Konwencji Praw Osób Niepełnosprawnych jest jeszcze wiele do zrobienia.